poniedziałek, 8 października 2012

Eh, znów poniedziałek ...

... i nie chodzi tylko o to, że znowu do pracy,  że weekend  dopiero co się  zaczął, a już go nie ma, że  poniedziałek to zdecydowanie najdłuższy dzień tygodnia...i że najwięcej samobójstw jest właśnie w poniedziałki i nikt nie pyta dlaczego....
poniedziałek to dobry początek wszystkiego.  i od poniedziałku dieta to już na poważnie i na zawsze, i żadne tłuste tosty mnie już nie złamią, że trening przynajmniej 5 razy w tygodniu, że przynajmniej 1,5 litra wody dziennie, że  nic nie odłożę na potem lub za chwilę, że codziennie zrobię listę wszystkiego, by poukładać w końcu to moje życie...
....i jak tu nie narzekać, skoro niedziela pachnie jeszcze słodkim lenistwem i śliwkowymi drożdżówkami...
eh... znów poniedziałek...

niedziela, 7 października 2012

Torebka po przejściach

 
Torebka całkiem nowa,  ale już zmęczona życiem... 
Ogólnie nie lubię jak coś mi się marnuje, zwłaszcza jeśli jest to całkiem przyzwoity kawał materiału. W tym przypadku było to grube punto z mojej debiutanckiej, dzianinowej sukienki uszytej, wooo - hooo, rok temu !!! "Resztówka" od razu ułożyła mi się w okrągłą torbę połączoną z czarną eko-skórką. Niestety, szybko okazało się, że czarna eko-skórka w Lublinie jest towarem szczególnie deficytowym, w przeciwieństwie do eko-skórek różowych, żółtych, żarówiasto - zielonych .... Cierpliwie czekałam więc - bo cierpliwość to cnota i hartuje ducha - aż w końcu pojawi się w mym ulubionym przybytku rozpusty materiałowej. I oto jest!! 
Jak widać na zdjęciach, dzianina owa okazała się dość nietrwałym materiałem torebkowym,  bo po niespełna tygodniu  intensywnego  użytkowania - zaczęła się brzydko mechacić .... No cóż, mimo wszystko, w swej niedoskonałości, cieszy me oko i ducha, bo jak to u każdej babeczki, niezależnie od tego, ile w szafie leży torebek -  i tak zawsze będzie o jedną za mało:).  




A co tam, zaczynam!!!

Chciałam rozpocząć tego bloga od czegoś wielkiego, oryginalnego i niebanalnego... Złapać TĘ właściwą chwilę i dać się ponieść słowom, myślom, pragnieniom...       No i co?? i kolejne miesiące za mną, a moim  ostatnim  "twórczym" podbojom  brak i wielkości i oryginalności, i niebanalności, by wyznaczyć właściwy kierunek tego bloga. Ale co tam, i tak zaczynam!!
Nie widzę zbyt wyraźnie początku, nie wiem  też, w którym właściwie  kierunku TO wszystko się  toczy, ale co tam.... Czasem niewiedza to najlepsza rzecz, jaką życie ma nam do zaoferowania.

Na zakończenie ostrzeżenie: moje blogowanie raczkuje, i sporo wody upłynie zanim będzie zdatny do czytania, więc  zaglądasz tu, Gościu, wyłącznie na własną  odpowiedzialność:)